7 grzechów głównych w oświetleniu – czego nie powinieneś popełniać!

4f87a948c3698747a72e04ec3fb24851

Urządzając aranżację swojego mieszkania lub też przygotowując przestrzeń do pracy/nauki, raczej nie przywiązujemy dużej wagi do tego, jak ma wyglądać oświetlenie. Jeśli już, to skupiamy się jedynie na wizualnym aspekcie żyrandoli czy kinkietów oraz na tym, by zamontować jak najbardziej ekonomiczne żarówki. Jest to poważnym błędem, gdyż właściwie zorganizowane oświetlenie wpływa na dobre samopoczucie, jest zdrowe dla oczu i zwiększa wydajność pracy. Analogicznie, przy złym świetle czujemy się źle, częściej wpadamy w chandrę, łapie nas migrena i szybciej pojawiają się kłopoty ze wzrokiem. Przedstawiamy więc listę najpoważniejszych i, niestety, najczęściej popełnianych błędów, jakie powszechnie stosuje się podczas tworzenia oświetlenia.

Grzech pierwszy – jedno źródło świata
Wielkim błędem jest ograniczanie się do jednego, głównego źródła światła, którym zwykle jest żyrandol umiejscowiony pośrodku sufitu. Tym sposobem marnuje się potencjał danego pomieszczenia. Zmniejsza się przestrzeń robocza, czyli taka, w której można pracować, uczyć się, czytać. Oświetlenie boczne, biurkowe czy punktowe pozwala wyeksponować każdy kąt pomieszczenia oraz ułatwia poruszanie się po nim. Co więcej, jeśli masz ochotę stworzyć „nastrój”, rezygnujesz z oświetlenia głównego na rzecz dodatkowego.

Grzech drugi – zbyt jaskrawo
Owszem, główne światło musi być mocne, ale często wybieramy zbyt jaskrawe żarówki – do tego o chłodnej barwie. Przez to nie jesteśmy w stanie w stu procentach zrelaksować się i odprężyć. Towarzyszy nam bowiem światło, jak niczym w hali produkcyjnej. Lepiej stosować żarówki o ciepłej barwie oraz ściemniacze do światła.

Grzech trzeci – „na jedno kopyto”
Nie bez powodu producenci oferują żarówki o różnej mocy (Wat). Boczne czy punktowe oświetlenia powinny wykorzystywać łagodniejsze światło. Okaże się to nie tylko przyjemniejsze dla oczu i relaksu, ale i energooszczędne.

Grzech czwarty – za dużo halogenów
Halogeny wyróżniają się dużą mocą i nie są polecane do wnętrz, w których chcemy czuć się zrelaksowani i odprężeni. A niestety, wiele osób zbyt często sięga właśnie po halogeny, by mieć mocniejsze światło. Jest to dobre rozwiązanie dla lampki biurkowej, ale już nie dla oświetlenia punktowego.

Grzech piąty – zapominanie o nastroju
Warto zadbać o to, by w sypialni czy w salonie nie zabrakło nastrojowych źródeł światła. Im cieplejsza barwa, tym przyjemniej będziesz się czuć. Miło jest posiedzieć wieczorem właśnie przy takim świetle.

Grzech szósty – źle rozplanowane włączniki
Wysokość włączników powinna być dobierana indywidualnie. Jeśli są dzieci, niech będą one w stanie zapalić światło w swoim pokoju czy w łazience. Jeśli często włączasz światło łokciem, umieść włącznik na wysokości klatki piersiowej. Pamiętaj też, by zostawić odpowiednią ilość miejsca na ościeżnice.

Grzech siódmy – ciemna szafa
O tym, jak przydatne jest światło w szafie i garderobie, wie każdy, kto je ma. Zwiększa to komfort korzystania z tego mebla. Nawet w środku nocy, bez budzenia osoby śpiącej w danym pomieszczeniu, łatwo znajdziesz potrzebną kreację. Najlepiej wybierać światło ledowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *